Strona używa plików cookie, pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich użycie.

Protest i ostatnia tona

Niepewna przyszłość przed kopalnią Kazimierz-Juliusz zaczęła się rysować latem 2012 r. Wówczas w sosnowieckim zakładzie zaprzestano ścianowej eksploatacji węgla. Deklarowano jednak , że system podbierkowy przedłuży żywot zakładu do połowy 2019 r. Nie udawały się kolejne próby ratowania kopalni np. przez połączenie przekopem z pokładami byłej KWK Jan Kanty w Jaworznie.

Czytaj więcej

W lipcu 2014 r. Roman Łój – prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego struktur należała kopalnia – przedstawił wizje końca sosnowieckiego zakładu.

– Złoże, z którego wydobywała węgiel kopalnia Kazimierz-Juliusz, zostało wyczerpane. Pozostające tam ilości węgla nie usprawiedliwiają ekonomicznie utrzymywania struktury kopalni, a nawet kontynuacji wydobycia w zakresie ograniczonym – mówił prezes.

1 września 2014 r. prezes spotkał się z załogą kopalni Kazimierz-Juliusz. W swoim wystąpieniu nakreślił proces likwidacji kopalni. Do końca września pracownicy sosnowieckiego zakładu mieli zostać przeniesieni do pracy w kopalniach Mysłowice-Wesoła i Murcki-Staszic. W Kazimierzu-Juliuszu miała zostać jedynie ta część załogi, która będzie uczestniczyć w procesie likwidacji.

Prezes Łój poprosił także załogę kopalni o zrozumienie w tej trudnej sytuacji. Dodał, że nośne hasło „ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu” kosztowało KHW w ostatnim czasie kilkadziesiąt mln zł. Przyznał też, że działania w Kazimierzu-Juliuszu należało rozpocząć kilka miesięcy wcześniej.

Kolejne spotkanie prezesa Łoja z załogą zaplanowano na 5 września (zdjęcia z tego spotkania znajdują się w galerii). Według planów ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu Dąbrowskim miała zakończyć wydobycie na przełomie września i października. Pierwotnie kopalnia miała działać dłużej, przyspieszenie jej likwidacji zarząd Holdingu tłumaczył wyczerpaniem dostępnych złóż oraz narastaniem problemów związanych z opłacalnością i bezpieczeństwem resztkowego wydobycia. Sytuacja wokół kopalni stawała się coraz bardziej napięta. Rozpoczęły się rozmowy, w których mediatorem został wojewoda śląski Piotr Litwa. Górnicy z Kazimierza-Juliusza wspierani przez bliskich i związkowców z innych zakładów, manifestowali w Sosnowcu i Katowicach.

Kulminacyjnym punktem był podziemny protest, który rozpoczął się na nocnej zmianie 24 września. Wówczas 24 pracowników nie wyjechało na powierzchnię. Wydobycie w kopalni w tym czasie było normalnie prowadzone. Protest rozrastał się i według danych związków zawodowych w pewnym momencie uczestniczyło w nim blisko 150 osób. Protestujących odwiedził pod ziemią wojewoda Litwa, a z rodzinami które czekały na hali zbornej spotkał się biskup Grzegorz Kaszak. Bliscy górników oblegali znajdujący się przed kopalnią telefon za pośrednictwem którego można było skontaktować się z protestującymi. Pracownicy KWK Kazimierz-Juliusz domagali się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz – po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni – przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach.

26 września wieczorem do kopalni dotarła informacja o odwołaniu z funkcji prezesa KHW Romana Łoja. Ponadto na konta pracowników wpłynęła część zaległych wynagrodzeń. Górnicy wówczas postanowili odpowiedzieć na apel wojewody Piotra Litwy i zakończyć podziemną część protestu. Na powierzchnię wyjechali dzień później kilka minut po godz. 12. Wówczas zapowiedzieli, że będą czekać na efekty rozmów dotyczących przyszłości ich zakładu. Te rozpoczęły się jeszcze tego samego dnia o godz. 16.00 w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Trwały 12 godzin. W tym czasie udało się wypracować porozumienie. Ustalono, że eksploatacja będzie prowadzona aż do wyczerpania złóż. Spełniony został też postulat górników dotyczący wypłaty zaległych pensji. Porozumienie osiągnięto również w związku z mieszkaniami zakładowymi – górnicy otrzymali możliwość ich wykupienia.

W listopadzie Kazimierz-Juliusz trafił do struktur Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Został sprzedany za symboliczną złotówkę + VAT. Zadaniem SRK jako nowego właściciela była kontynuacja wydobycia (pod warunkiem, że nie będzie to przynosiło strat), a docelowo zakończenie eksploatacji a potem likwidacja zakładu i zagospodarowanie gruntów, na których stała kopalnia. Wówczas mówiono, że węgiel w kopalni będzie wydobywany do połowy 2015 r. Tak też się stało. 29 maja 2015 r. odbył się uroczysty wyjazd ostatniej tony. Tym samym górnictwo w Zagłębiu przeszło do historii. W pożegnaniu z kopalnią poza pracownikami i dyrekcją zakładu uczestniczyli m.in: biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, szef Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach Jerzy Kolasa oraz wiceprezes CSRG Mirosław Bagiński. Historyczna ostatnia tona wyjechała na powierzchnię szybem Kazimierz I. Miało to miejsce 20 minut przed południem i tym samym górnictwo węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim przestało istnieć.